piątek, 1 grudnia 2017

#26 Pachnący świętami chlebek bananowy, na myśl którego aż uszy się trzęsą


Choć do Bożego Narodzenia jeszcze trochę zostało, to w reklamach już od Wszystkich Świętych dudnią, że „coraz bliżej święta”, a w supermarketach biegają panie przebrane za aniołki i wszędzie wiszą sznury lampek i bombek. Świat się kończy! No dobra, abstrahując od tych dziwnych przyzwyczajeń, dobry chlebek nie jest zły. A że przepisem chwalę się akurat przed świetami, to raczej zbieg okoliczności - jest pyszny, zdrowy i pożywny nawet w środku lata. 

Uprzedzam, wykonanie jest czasochłonne, a i składniki do najtańszych nie należą, ale dla takiego efektu warto czasem zgrzeszyć. 


Przygotowanie:


  1. Formę wykładamy papierem do pieczenia (moja miała wymiary ok. 10x20 cm). 
  2. Mąkę orkiszową i żytnią przesiewamy do miski, dodajemy wszystkie suche składniki: sól, sodę, cynamon, gałkę, kardamon, goździki i cukier, a następnie orzechy i czekoladę. Mieszamy. 
  3. W drugiej misce przygotowujemy mokre składniki: wbijamy jajka, dodajemy oliwę, syrop klonowy i jogurt. Mieszamy do uzyskania jednolitej masy, po czym dodajemy rozgniecione widelcem banany.
  4. Mieszamy składniki suche z mokrymi.
  5. Masę wylewamy do formy i wstawiamy do nagrzanego do 170 stopni piekarnika. Pieczemy przez ok. godzinę, profilaktycznie sprawdzając patyczkiem, czy aby po 45-50 minutach ciasto nie jest gotowe. 

Chlebka nie kroimy od razu, choć jest to trudne. Poczekajmy jakieś 30 minut, aż ostygnie. W tym czasie przygotujmy dobrą kawę lub herbatę, bo chlebek jest chlebkiem chyba tylko z nazwy - tak naprawdę to raczej ciasto. Zwał jak zwał - jest pyszne! 


Chlebka oczywiście nie wszamaliśmy w całości, bo już jeden plasterek wypełnił nasze żołądki, a drugim to już zdecydowanie się przepełniliśmy. Świetnie sprawdził się w kolejnym dniu zabrany na lunch do pracy w niezawodnych pojemnikach i torbie Valira Mobility Bag. Pisałam już o nich przy okazji placków z batatów i dyni i od tego czasu służą nam nieprzerwanie i codziennie. 


Nie muszę ich Wam zachwalać: wejdźcie na ich Instagrama i zobaczcie sami, jakie cuda można zabierać ze sobą na wynos. Chcecie zniżkę na prezent dla siebie lub bliskich z okazji zbliżających się świąt? Łapcie -10% na hasło 49metrow.

Enjoy😌!

12 komentarzy:

  1. Rzeczywiscie, az uszy mi sie zatrzesly. Fajny tytul wymyslilas. No i tyle pysznosci, toc to nigdy do swiat nie dotrzyma. 2 tygodnie jeszcze, w 5 minut zniknie... No jak to. Pozdrawiam serdecznie Beata

    OdpowiedzUsuń
  2. Chlebek wygląda świetnie, aż ślinka cieknie:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ależ bym taki zjadła! Zapisuję przepis - w wolnej chwili może sama upiekę takie cudo!

    OdpowiedzUsuń
  4. Kurczę, nie lubię smaku banana w ciastach. Myślisz, że można go czymś zastapić??

    OdpowiedzUsuń
  5. Jak do Ciebie zajrzalam, to az mi sie szczeka zatrzesla, od przezuwania oczami wyobrazni tego przepysznego chlebka bananowego... Pozdrawiam serdecznie Beata

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie wydaje się, że jest z tym chlebkiem dużo roboty :) spróbuję w weekend

    OdpowiedzUsuń
  7. Wygląda pięknie, a i skład nie budzi zastrzeżeń. Spróbuję, ale po Świętach, bo teraz już i tak za dużo roboty...

    OdpowiedzUsuń
  8. od dawna nie wchodziłem w tak fajnego bloga

    OdpowiedzUsuń