sobota, 13 października 2018

#37 Wyprawka dla noworodka - oczekiwania vs. rzeczywistość, moje wybory + lista do pobrania - cz.1 - garderoba


Ciąża umownie trwa 9 miesięcy (eureka!). 9 miesięcy to prawie 40 tygodni, 40 tygodni to 273 dni, czyli 6 574 godzin, a dalej 394 461 minut. W ciągu tego czasu ma się 394 461 minut na rozmyślania o ewentualnych przyborach dziecięcych, no - powiedzmy - ukróćmy ten czas o jeden miesiąc, bo przecież sklepów nie wykupią, a coś tam warto mieć odrobinę prędzej. Kiedy jednak po moich szpitalnych doświadczeniach (opisywałam je tutaj) okazało się, że wszystko wskazuje na to, że syn ma zamiar powitać nas prędzej, w popłochu zaczęłam rozglądać się za wyprawką, a jak to ja - panna roztropna - dogłębnie rozeznawać temat.

niedziela, 30 września 2018

#36 III trymestr ciąży, czyli finał wagi ciężkiej


W ostatnim ciążowym wpisie wspominałam o sielance II trymestru. W porównaniu z tym ostatnim, naprawdę był sielanką. Mam oczywiście na myśli już samą końcówkę ciąży, kiedy zmęczona już ciężarna modli się o rychłe zrzucenie balastu, ale jednocześnie trzęsie się jak osika na samą myśl o porodzie.

poniedziałek, 24 września 2018

#35 Skrzynia po amunicji w roli stolika kawowego

DIY, skrzynia, stolik kawowy, shabby chic, Annie Sloan, wosk pszczeli, farba kredowa, przecierki, rustykalny, transfer, boho, przedpokój,

Wierzcie lub nie, ale skrzynia, którą widzicie, była kiedyś pokryta olejną farbą o niesprecyzowanym brązowo-szaro-sraczkowatym kolorze. Kupiłam ją na Allegro za śmieszna sumę 25 zł. Z ciekawostek, nadal posiada karteczkę z opisem jej przeznaczenia. Początkowo podobały mi się w niej tylko odbite cyfry w charakterystycznym wojskowym stylu, które zresztą za wszelką cenę starałam się uratować. Nie udało się, poza tym zmieniłam w tak zwanym międzyczasie koncepcję, znalazłszy gdzieś na Pintereście inspirujące zdjęcie.

środa, 19 września 2018

#34 Wisiadło na ścianę à’la łapacz snów


DIY, serwetka, boho, półki, kaktusy, pokój dziecięcy, VW t1, bulik, łapacz snów, dreamcatcher, piórka, nursery, nursery decor, Szperając pewnego dnia w second handzie w poszukiwaniu materiału na tipi do naszego buldożka, wpadła mi w ręce haftowana serwetka. Tak się zdarzyło, że akurat przeglądałam parę dni prędzej Pinteresta i ktoś z takich serwetek robił całkiem niebrzydkie łapacze. Zapłaciłam więc za serwetkę zabójcze 2 zł, zamówiłam jeszcze kilka metrów różnych tasiemek i wstążek oraz metalową obręcz, po czym zabrałam się do zabawy.