środa, 8 maja 2019

#42 Lampa-balon w pokoju dziecięcym, czyli kolejny ikea hack za grosze.


Ten pomysł już gdzieś widziałam i od razu wydał mi się tak banalnie prosty do wykonania, a tak efektowny, że kupując pierwsze ikeowe biureczko dla 15-miesięcznego syna, nie mogłam się powstrzymać przed złapaniem w biegu klosza REGOLIT za zawrotną sumę 6,99 zł. Żeby nie było tak kolorowo, jeszcze przed kasami mąż wracał się biegiem po pasującą oprawkę z kablem HEMMA, bo totalnie zapomniałam, że przecież klosza w powietrzu nie zawieszę, ale umówmy się - 18 złotych za lampę można chyba uznać za sukces. 



Skoro już wstępnie wygadałam się, co było bazą do stworzenia projektu, podrzucam jeszcze resztę użytych przeze mnie materiałów. Dodam, że przekopałam pudło ze skarbami, które miałam w domu, więc nie dokupiłam nic ponad wspomnianych wyżej klosza REGOLIT i oprawki HEMMA. Równie dobrze zresztą papierowy klosz i oprawkę z kablem można kupić w innej sieciówce, np. w Leroy Merlin lub Castoramie. 


Do stworzenia lampy potrzebne mi były:

- okrągły koszyczek (u mnie to któryś z zestawu LJUSNAN bez pokrywki. Walał się bezczynnie w domu i tylko przekładałam go z kąta w kąt. Bez skrupułów zatem wyrzuciłam pokrywkę do kosza);
- sznurek jutowy podzielony na 3 równej długości kawałki oraz jeden dłuższy do obwiązania wokół klosza (zawiesiłam na nim chorągiewki);
- metalowy drucik; 
- arkusze tkanin samoprzylepnych (lata temu zakupione w Tigerze) wycięte na równe trójkąty, a w zasadzie czworokąty - na chorągiewki;
- gumki recepturki - do ułatwienia sobie odmierzenia równych odległości między oczkami;
- tkanina bawełniana wycięta w okręgi - do wykonania dekoracyjnych woreczków oraz ryż do ich wypełnienia;
- dekoracyjny sznurek i lamówka z pomponikami;
- jakiś uroczy pluszak - pasażer lotu balonem. 

Projekt zaczęłam od roboczego przywieszenia klosza na wygodnej wysokości, żeby móc swobodnie pracować. Kosz obwiązałam gumkami recepturkami, które wyznaczyły mi punkty, przez które to następnie miałam przeplatać drucik. Drucik zaś kształtowałam w formę oczek, przez które potem miałam przewlekać sznurki. Na koniec recepturki przecięłam. 




Sznurki najpierw związałam ze sobą pośrodku, a następnie poprowadziłam w równych odległościach od góry prosto do utworzonych uprzednio sześciu oczek i związałam na supeł pod koszyczkiem. Inny kawałek sznurka poprowadziłam po obwodzie balona, zawiązując na każdym z sześciu, a następnie, odklejając wycięte czworokąty z tkaniny samoprzylepnej, sklejałam po trzy ma każdym wydzielonym fragmencie. 


Z tkaniny bawełnianej wycięłam trzy okręgi, nawet nie bawiąc się w ich obrębianie. Wypełniłam ryżem i związałam roboczo nicią, a finalnie dekoracyjnym sznurkiem i obwiązałam wokół koszyczka. 


Na koniec dodałam tasiemkę z pomponami i ułożyłam dwóch "pasażerów lotu" - lamy z tego mobilu DIY. Gotowa lampa zawisnęła na oprawie. Syn teraz tryumfalnie woła "bam!", co znaczy nic innego jak "balon" - kto by się przecież nie zorientował, o co chodzi? ;-) 






1 komentarz:

  1. Cudowny pomysł! Lampa od razu nabiera zupełnie innego wyglądu! :) Nie dziwię się, że dziecku się niesamowicie podoba!

    OdpowiedzUsuń