czwartek, 16 marca 2017

#1 Przywitajmy się :-)

Oto pierwszy post. Nie będzie spektakularnie odkrywczy, ani nie przeczytacie w nim nic, co odróżniałoby się od innych pierwszych wpisów na blogach o podobnej tematyce. No właśnie: jakiej? Zanim do tego przejdziemy, przedstawimy się pokrótce. Ona i on - świeżo upieczeni małżonkowie.



No, to przesadziłam😀Staż mamy (aż!) 9-miesięczny, ale z racji tego, że do „Złotych Godów” nam jeszcze daleko stwierdzam, że wspólny okres pożycia dopiero się zaczął😊 Wracając do poprzedniej myśli - świeżo upieczeni małżonkowie, z głowami pełnych pomysłów. Ona - zapalona miłośniczka redesignuupcyklingu, poszukiwaczka skarbów ukrytych na strychach, śmietnikach i w cudzych domach. On - istny mistrz gotowania i denerwowania żony 😀
Tak, to z jego inicjatywy powstaje ten blog. Będę niejednokrotnie pisała jego myśli swoimi palcami, bo - po pierwsze to ja ukończyłam edytorstwo tekstów, a - po drugie i ostatnie, on się totalnie do tego nie nadaje. Ale gwoli sprawiedliwości, jest mistrzem wielu innych rzeczy (patrz: wzmianka o denerwowaniu żony)😂 

A zatem wracając do tematyki, będziemy pisać o tym, w czym jesteśmy we własnym mniemaniu mistrzami: o naszym mieszkaniu (49 metrów z hakiem) i o wszystkim, co odbywa się w jego ścianach, czyli o meblach, które zrobiliśmy własnym i nie własnym sumptem, o pięknych wnętrzach, do których upodobniłabym swoje, gdybym miała do dyspozycji przestrzeń większą niż 49 metrów, o dobrej kuchni mojego męża i o zwierzętach, którymi wkrótce zapełnimy nasze skromne progi, wypełniając pustkę w sercach po opuszczeniu psów mieszkających w rodzinnych domach. Będzie jeszcze trochę o podróżach i osobistych przemyśleniach, czyli o wszystkim, co się nawinie (lub „na winie”, w sensie pod jego wpływem, bo wino przelewa się u nas hektolitrami). Na tę chwilę zawieszę wymienianie tematów, bo - co notorycznie powtarzamy - „wyjdzie w praniu”. No to tyle. 

Zapraszamy ;-)

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza