Na początku był Chaos.
A no był ;-) Chaos w mieszkaniu, chaos w życiu, chaos w głowie. Głowie pełnej pomysłów na to, co by tu zrobić z tymi dwoma Hałasami. A czemu dwoma? A bo nudy nie lubimy. Nuda jest smutna, a my jesteśmy weseli😀. A żeby było weselej i nam, i Hałasom, to dokoptujmy im kompanów! I tym sposobem mamy dwa Hałasy i dwa serca, ale każde inne. Łączy je mysia szarość, ale jedno się wyłamało i postanowiło być purpurowe. Bo purpurowe nie pasuje. Nie pasuje ani do barw w mieszkaniu, ani do ulubionych kolorów właścicieli. Miało być granatowe, albo może żółte… ale zawsze może być! Może być jakiekolwiek, bo sama je sobie zrobię, kiedy tylko zechcę, ot, co! Taką mam władzę ;-)
Punkt pierwszy: rozbieramy krzesło z tajemnic. A tajemnice to ma różne: od potrójnych warstw tapicerskich po mysie kupy włącznie. Szlifujemy drewno samodzielnie lub zlecamy tę czynność mężowi, teściowi i szwagrowi, by osobiście zająć się tapicerką.
Punkt drugi: tapicerkę ściągamy i nie wyrzucamy. Wyrzucamy za to wszystkie bebechy, w tym przypadku obrzydliwe wypełnienie z trawy morskiej połączone ze wspomnianymi mysimi kupami, toną kurzu i roztoczy i masą niewspomnianych ohydztw. Powrócimy do niej w punkcie czwartym. Mamy teraz szkielet: osobno każda z nóg, siedzisko i plecy ze sklejki, oraz wraki tapicerki.
Punkt trzeci: piankę tapicerską dociąć według kształtu siedziska i pleców, kierując się zasadą „lepiej mniej niż więcej”, co oznacza, żeby nie docinać za dużo, jeśli nie chcemy doprawić sobie dodatkowej roboty, dosztukowując piankę lub wycinając od nowa. Nierówności opatulamy owatą, piankę przyklejamy do sklejkowego siedziska i pleców.
Punkt czwarty: uprzednio zachowaną starą tapicerkę rozpruwamy, dzieląc na kawałki i odrysowujemy na nowym kawałku materiału. Jeśli pasuje - zszywamy, dodając sobie kolejnej pracy z jakąś bajerancką lamówką. Ściegiem krytym zszywamy kawałki materiałów tworzące tył oparcia.
Jeśli chcecie poznać konkretne parametry użytych przeze mnie materiałów tekstylnych, pianek tapicerskich, klejów, zgłaszajcie się - chętnie odpowiem na wszystkie pytania lub pomogę, gdy znajdziecie się w punkcie krytycznym (a takich - zapewniam - nie zabraknie)😀
Jeśli chcecie poznać konkretne parametry użytych przeze mnie materiałów tekstylnych, pianek tapicerskich, klejów, zgłaszajcie się - chętnie odpowiem na wszystkie pytania lub pomogę, gdy znajdziecie się w punkcie krytycznym (a takich - zapewniam - nie zabraknie)😀
Na koniec powtórzcie na głos 5 razy: „Hałas z chaosu - chaos w Hałasach”, „Hałas z chaosu - chaos w Hałasach”, „Hałas z chaosu - chaos w Hałasach”…
a jak wszyc te lamówki? to chyba ze sznurka?
OdpowiedzUsuńlamówki wszywamy standardowo;-) Zazwyczaj sama robiłam sobie lamówki - jak piszesz - ze sznurka, ale tym razem skorzystałam z gotowych. Polecam, bo sznurek lubi się skręcać, co przy mało wprawnej ręce nie wygląda estetycznie.
UsuńNiesamowita przemiana, krzesła prezentują się teraz nowocześnie i elegancko :)
OdpowiedzUsuńdziękuję ;-)
UsuńSuper wyszły! rewelacja :)
OdpowiedzUsuńdziękuję za słowa pochwały <3
UsuńNa początku był Chaos-przypomniałaś mi ogólniak i mojego profesora od historii, który tak mawiał :) Krzesła wyszły fenomenalnie a post napisany fantastycznie :)
OdpowiedzUsuńja z kolei mam w głowie szalonego katechetę :D
UsuńŚwietne, uwielbiam takie przerabiane meble! Nadają super klimat wnętrzom.
OdpowiedzUsuńDokładnie. Tym bardziej lubię przerabiane przedmioty, że mają w sobie jakąś głębię, wręcz tajemnicę ;-)
UsuńNo i piknie! Przede mną 8 Hałasów...
OdpowiedzUsuńPowodzenia! Niech obejdzie się bez chaosu :-)
OdpowiedzUsuńŚwietnie napisane. Pozdrawiam serdecznie.
OdpowiedzUsuńCiekawa zmiana
OdpowiedzUsuńFajnie tu u Ciebie muszę częściej tu zaglądać
OdpowiedzUsuńBardzo fajna metamorfoza
OdpowiedzUsuńbardzo ciekawe
OdpowiedzUsuńZupełnie w moim guście
OdpowiedzUsuńBardzo ciekawie
OdpowiedzUsuńŚwietna zmiana, krzesła prezentują się wyjątkowo.
OdpowiedzUsuńŚwietna metamorfoza!
OdpowiedzUsuńPięknie to wygląda
OdpowiedzUsuń