niedziela, 16 lipca 2017

#16 Throwback wedding day - część 2


Rok temu o tej porze byliśmy już małżonkami z prawie miesięcznym stażem. Pozostajemy zatem w klimatach weselnych. W końcu sezon w pełni! Poprzednio, o tutaj, pisałam o typowo babskich kwestiach: sukni, kwiatach, makijażu, fryzurze. Tym razem dodam coś niecoś o biżuterii i welonie, ale i o męskich akcentach: garniturze czy samochodzie. Zobaczcie, jakimi inspiracjami się kierowaliśmy przy wyborze dodatków na nasze wesele. 

Biżuteria


Nigdy nie lubiłam świecidełek, masy taniej biżuterii innej na każdy dzień tygodnia, podróbek kamieni i metali szlachetnych. Wolałam nie iść w niczym niż iść w czymś z popularnych sieciówek biżuteryjnych. I nie chodzi o to, że gardzę sieciówkami. Po prostu cenię sobie coś wykonanego z sercem. Na dodatek wiem, jakie stosuje się tam triki, które zawyżają cenę produktów (praca u złotnika z prawdziwego znaczenia o silnej tradycji rzemieślniczej zrobiła swoje). Z miłości do najprawdziwszych opali poprosiłam artystkę specjalizującą się w obróbce tych kamieni o stworzenie delikatnej biżuterii ślubnej z opali i kamieni księżycowych. Całokształt był delikatny, cudowny! Cena… cóż. W naszych rodzinach praktykuje się tradycję wykupin, a za tanie błyskotki nie dam się wykupić 😂 




Welon


Wiecie, że trzymetrowy welon kupiłam na Aliexpress za całe 30 złotych? Tak, 30 złotych! I to z przesyłką z najprawdziwszych Chin! I choć wymagał drobnych poprawek krawieckich równoważnych jego pierwotnej wartości, to nie powiecie mi, że welonu za 60 złotych nie można uznać za sukces życiowy. Szczególnie, że kiedy przyjechałam z nim na przymiarkę, panie w salonie nie potrafiły przestać zanosić się ochami i achami. Bo „taki delikatny”, „tak cudowna francuska koronka” - mówiły. „Za taki u nas zapłaciłaby pani 1500 złotych!” - na tę wieść aż kolana mi się ugięły i wypięłam się jak paw z dumy.






Ps. długi welon miałam ubrany tylko w kościele i na sesji zdjęciowej. Do momentu oczepin bawiłam się w krótkim, szytym przez ten sam zakład krawiecki i z tej samej koronki co suknia. Kto więc wydałby 1500 zł za taką chwilę przyjemności? Polecam więc zakupy na Alie - nie pożałujecie



Garnitur



Teraz na moment oderwijmy się od babskich tematów. Ale przecież i ubiór Pana Młodego spędza kobietom sen z powiek. I choć wtedy jeszcze przyszły mąż wiedział, czego chce, to i tak musiałam mieć coś do powiedzenia. Zdecydowaliśmy się na Bytom, choć nie ukrywam, że trochę z lenistwa, trochę z braku czasu, a trochę z zauroczenia modelem, który tam znaleźliśmy. Był granatowy, dobrze skrojony, a do tego miał kontrastującą kamizelkę w angielską kratę. Całość była elegancka, ponadczasowa, trochę vintage’owa i nieco niesztandarowa. Gdyby nie kamizelka (której nota bene pierwotnie wcale mąż nie chciał), pewnie byśmy poszli dalej. Uparłam się też na muszkę, bo twierdziłam, że jest bardziej odświętna. Ale jak to często bywa, kiedy człowiek bardzo czegoś chce, to cały świat jest mu przeciwny: podobnie, jak ja komicznie wyglądałam w śnieżnobiałej sukni-bezie, tak i mąż zupełnie prześmiesznie wyglądał w muszce. „Bordowy krawat będzie świetny!” - doradziła ekspedientka. No i był. Nie wyszliśmy jednak w tym samym dniu z garniturem, ponieważ należało go dopiero uszyć.


Inspiracje:


Myśl przewodnia


Nie ma wesela bez jakiejś myśli przewodniej. Każdy ma swoje upodobania i stara się ich trzymać. Jednemu odpowiadają balony, złoto i przepych, inny postawi na minimum ozdobników i naturalne akcenty. Naszym zamierzeniem był ślub w stylu rustykalnym i choć może i nie uzyskaliśmy tak pięknej oprawy jak na każdym kroku widuje się w Internetach, to byliśmy zadowoleni, a najważniejsze - szczęśliwi.

Chcieliśmy wszystko, co tylko umiemy zrobić własnoręcznie: od projektu i wykonania zaproszeń i zawieszek na wódkę, przez winietki stojące na korkach osobiście wypitych win (to dopiero było poświęcenie, by uzbierać 120 korków!), po projekt tablicy z propozycjami drinków i tablicę witającą gości weselnych. Był też barek z alkoholami i oldschoolową ręczną kruszarką do lodu oraz koszyki sos w toaletach. Nie zabrakło obłędnego candy baru - istnego majstersztyku, wisienki na torcie. A wszystko to ręcznie przygotowane przez przesympatyczną Panią w zaciszu własnego domu, z naturalnych, najświeższych składników z taką precyzją, że niejeden moloch cukierniczy by się powstydził.


Inspiracje:


Jechaliśmy do ślubu moim wymarzonym bulikiem (wtedy jeszcze przyszły Pan Młody, a obecnie mąż mocno się nagłówkował, żeby takiego zdobyć. Przecież nie mogę jechać byle czym, a jeśli nawet VW T1, to przecież nie w kolorze nijakim… No i był! Piękny, lśniący, biało-turkusowy. I tyle frajdy było! Aaach…




Pochwalcie się, czy wesele macie już za sobą. A może jesteście w trakcie przygotowań lub już niemal przed metą i już niedługo będziecie szczęśliwymi małżonkami, a co za tym idzie - odetchniecie z ulgą od szału weselnych przygotowań? Tak! Przecież „projekt wesele” to przedsięwzięcie wymagające bycia najlepszym logistykiem. I niech nikt mi nie mówi, że obyło się bez stresów i niesnasków związanych z przygotowaniami, nawet jeśli sama ceremonia i zabawa przebiegły według zamierzonych planów. A może coś jednak poszło nie tak? Dajcie znać w komentarzach!

14 komentarzy:

  1. Pięknie wyglądałaś, a ten welon ;) Ja niestety podarowałam sobie tę część ślubnego stroju

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję ;-) I ja się zastanawiałam, czy nie zrezygnować z welonu, ale kiedy dotarł do mnie ten z Alie, stwierdziłam, że jednak się skuszę ;-)

      Usuń
  2. Welonem wygrałaś życie! ;))
    A tak na serio bardzo podoba mi się zaplecze Waszego ślubu! A muzyka jaka była?:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak jest! :D
      Muzyka była iście weselna - do piosenek disco polo w wykonaniu orkiestry każdy się bawił, a wodzirej świetnie prowadził zabawy. I choć nie lubię tego typu muzyki, nie wyobrażam sobie wesela bez takich rytmów. Mieliśmy też DJ-a, żeby zadowolić nieco młodsze pokolenie gości ;-)

      Usuń
  3. Bardzo inspirujący wpis dla osób, które planują imprezę ślubną :) Wielkie dzięki!

    OdpowiedzUsuń
  4. Super pomysł! Do gustu przydały mi akcesoria drewniane, i korki :D I fuura weselna - wygraliście :D

    OdpowiedzUsuń
  5. mega pomysł z ponazywaniem drinków na wesele:) bardzo zabawne :) mój brat ma bar mobilny i przynzam, że tego nie stosował :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale bar mobilny to z kolei coś, czego mi brakowało ;-) Na pewno świetnie się sprawdzi(ł) ;-)

      Usuń
  6. Mogę prosić o namiary na ogórka? Jestem w fazie organizowania wesela :D

    OdpowiedzUsuń