czwartek, 19 kwietnia 2018

#31 karuzela do łóżeczka DIY


Długo nas tu nie było, a to za sprawą małego skrzata, który wywrócił nasze życie do góry nogami. Jeszcze zanim się pojawił, zaczęłam sklecać coś dla niego, dosłownie leżąc do góry brzuchem na tapczanie. Cała moja końcówka ciąży musiała odbywać się na leżąco, i żeby jakoś urozmaicić sobie patrzenie w sufit (stąd pamiętacie, że nie korzystamy z telewizora), patrzałam w filc, igłę i nitkę. Tak powstała kaktusowo-lamowa karuzela nad łóżeczko.

Standardowo już podaję listę potrzebnych rzeczy: 
  • arkusze filcu w wybranych kolorach
  • mulina lub kordonek
  • wełna na pompony
  • wata lub owata - coś do wypchania filcowych maskotek
  • igła, najlepiej tapicerska (wygięta w łuk)
  • jakieś bibeloty (u mnie koronkowe i materiałowe wstążki, skrawki lamówki z pomponikami itp).
Oraz: 
  • drewniana kostka (u nas docięta z kantówki) 
  • listwa w kształcie walca
Zaczynamy od wykroju. Mój powstał długopisem na zwykłej kartce. O ile z wykrojem kaktusów nie było najmniejszego problemu, to lamy okazały się nieco bardziej problematyczne: a to szyja była zbyt chuda, a to zbyt długa (pamiętajcie, że zszytego zwierzaka trzeba jeszcze odwrócić, żeby finalnie wypełnić go watą). Już jednak po dwóch nieudanych próbach udało mi się osiągnąć zamierzony efekt. Po wycięciu elementu na arkuszu filcu, przystępujemy do zszywania: kaktusy akurat zszywałam ściegiem dzierganym, zatem zrezygnowałam z odwracania materiału; lamy natomiast nie prezentowały się najlepiej przy użyciu tego rodzaju ściegu. Aha, moje kaktusy udoskonaliłam o kolce z muliny. Dopiero potem zszywałam ze sobą kawałki filcu. Trzeba pamiętać o pozostawieniu sobie kilku otworów, przez które będziemy wpychać wypełnienie z waty, które to następnie należy zaszyć, najlepiej ściegiem krytym, do którego przyda się zakrzywiona w łuk igła tapicerska. A że jestem leniwa, całość zszywałam tą igłą, bo z wielkim brzuchem i cieplutkim psem na kolanach (był akurat środek zimy) nie chciało mi się tyle razy wstawać. 





Gotowe kaktusy i lamy nawlekłam na sznurek, przeplatając czym się nawinęło: samodzielnie zrobionymi pomponami (w internatach jest pełno instrukcji, jak je zrobić) oraz drewnianymi kulkami i przymocowałam je na drewniany stelaż. 


Ten z kolei był superłatwy do wykonania: w drewnianej kostce wystarczyło zrobić 4 otwory, wpakować w nie trochę kleju i zatkać dociętymi na odpowiednią długość listewkami w kształcie walca. Prawda, że proste? I choć mojej karuzelce sporo brakuje do tych sklepowych (nie obraca się sama ani nie gra i nie emituje z siebie kolorowych światełek), to i tak cieszy oczy i zajmuje brzdącowi nieco czasu, pozwalając rodzicom na szybkie przygotowanie obiadu, a czasem nawet zjedzenie go we dwóch, jak za starych, dobrych (ale wcale nie lepszych) czasów. Podoba się? 😊




7 komentarzy:

  1. Ależ to prześlicznie wygląda! Motyw kaktusa zachwyca mnie najbardziej, bo jestem ich ogromną fanką.

    Nie ma to jak dobre DIY, wszelkie gotowce mogą się schować :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Piekne! Nie mamy jeszcze zadnej to moze zrobimy podobne :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Genialnie wyszła ta karuzela, te kaktusy i lama są super

    OdpowiedzUsuń
  4. Przepiękna karuzela. Podziwiam. Zdecydowanie wolę takie niż te tandety plastikowe. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  5. Pieęnie wygląda , nie am to jak zdolne rączki :-)

    OdpowiedzUsuń
  6. fajnie to wygląda, szkoda że sama nie mam zdolności do takich rzeczy plastycznych/kreatywnych :( czy w internecie ktoś widział też takie ciekawe modne akcesoria dla dzieci do łóżeczka?

    OdpowiedzUsuń