czwartek, 21 czerwca 2018

#32 O pewnym mariażu, który złączył kilka pomysłów w całość


Jest takie miejsce w każdym domu, gdzie kryją się wszystkie bezpieczniki, i miejsce to bynajmniej nie wyglada korzystnie. Ot, taka skrzynia, skrytka w ścianie. Obudować się jej nie da, bo trzeba mieć do niej przecież łatwy dostęp. Można za to ją nieco przykryć i chociaż odrobinę zakamuflować.
Patrzyłam na to miejsce i za każdym razem wzbudzało we mnie negatywne emocje. W pierwszym rzucie złości chciałam po prostu przywiesić tam obrazek, a że akurat poszukiwałam jakiegoś miejsca na wyeksponowanie stronic starego czasopisma upolowanego na lizbonskim Feira da ladra (wspominałam już co nieco o nim tutaj), mój krok wydawałby się oczywisty. Ciągle jednak pozostawała kwestia wiecznie gubiących się kluczy i konieczności skupienia ich w jednym miejscu, najlepiej w przedpokoju.

Mamy zatem skrytkę na bezpieczniki, ramę na obraz, stare czasopismo, mamy i klucze. Rozwiązanie? Wkręćmy w ramę haczyki, do ramy włóżmy czasopismo, ramę z haczykami i czasopismem zawieśmy na skrytce na bezpieczniki i voilá! Wszystkie pomysły złączone w jedną całość, a i znienawidzone miejsce w przedpokoju nie rzuca się już w oczy.












Chcecie poznać jeszcze jeden gadżet, który upolowałam na Bonami, a który okazuje się nie dość, że niezbędny i superpożyteczny, to jeszcze wzbudza zachwyt wszystkich naszych gości? Oto i on, a raczej oni: wtyczka i gniazdko. Gniazdko-atrapę przykleja się do ściany, a wtyczka to breloczek do kluczy. Dwa komplety wiszą zaraz przy drzwiach wejściowych (tudzież "wejściowo-wyjściowych", jak mawiają chłopcy z Kabaretu Moralnego Niepokoju), a reszta mniej używanych kluczy wisi w ramie. I wreszcie wszystko ma swoje miejsce, a co ważniejsze - spełnia swoje zadanie.




Czy Was tez tak irytują skrytki na bezpieczniki? Dajcie znać! 😊

1 komentarz: