niedziela, 21 maja 2017

#10 Ikea Hacks, czyli sposób na wyspę kuchenną za mniej niż 350 zł


No tak, tu wspominałam, że temat naszej kuchni wymaga osobnego postu. No i doczekała się. I choć wielu naszym znajomym się podoba, mnie spędza sen z powiek. Wracając do rzeczy: co zrobić z biurkiem ze studenckich czasów, kiedy żona nie zgadza się, żeby wnieść je do świeżo uwitego gniazdka, bo
a) nie pasuje do wystroju
b) nie ma na niego miejsca
c) nie bo nie
?




Odpowiedź: przerobić na wyspę kuchenną! Powróćmy jednak do owego pamiętnego dnia wynoszenia całego kramu z rodzinnych domów i wnoszenia go do własnego mieszkania. Po wyposażeniu niemal wszystkich pokoi i przeliczeniu reszty pieniędzy na wszystkich kontach, zgodnym chórem stwierdziliśmy, że… jakoś przeżyjemy bez kuchni. Kupi się najtańsze regały w popularnym szwedzkim sklepie, listwy magnetyczne też, a co się nie zmieści na stojąco lub wisząco, to poleży w kartonach i poczeka na „bogatsze” czasy. Życie jednak szybko zweryfikowało nasze potrzeby. Kupiliśmy 2 drewniane regały, hiper-bajerancki zlew, lodówkę przytaszczyliśmy od znajomych, a jednopalnikową(!) płytę indukcyjną dostaliśmy od rodziców i… staliśmy się mistrzami dań jednogarnkowych i majstrami logistyki jednocześnie 😁 Serio! Wiecie, ile się trzeba nagłówkować, żeby ugotować cały obiad na jednym palniku i podać ciepłe i mięso, i kaszę jednocześnie? Na jakimś etapie małą, głośną i żrącą całe mnóstwo hektoamperów lodówkę zamieniliśmy na większą do zabudowy (stojącą bez zabudowy), a nawet dorobiliśmy się zmywarki (również do zabudowy bez zabudowy) 😁.


kuchnia "przejściowa" 😂
hiperbajerancki zlew 😉

Wracając do sedna, nie było blatu roboczego, a na środku pokoju perfidnie wystawał samotny kabel (wyprowadzony już pod przyszłą wyspę kuchenną), przez który każdy z nas parokrotnie niemal stracił życie, a conajmniej ryzykował spłaszczonym na oknie nosem. A ile łaciny leciało! Nie wiadomo, czy bardziej przez czyhający na ludzkie życie kabel, czy przez wieczny bajzel w totalnie idiotycznych kartonach. Główka popracowała i już następnego dnia zlądowało stare dobre biurko Kallax. Oryginalny blat okazał się niestety nieużyteczny, bo w żadną stronę nie dało się go obrócić. Za to do regału przymocowaliśmy kółka, w ulubionym pobliskim Leroy Merlin przeuroczy Pan ze stolarki dociął dla mnie blat z płyty meblowej, w tymże samym miejscu dokupiłam wsporniki. Efekt? Mobilna wyspa jak ta lala! 



A teraz po kolei. Potrzebujecie (w przypadku kupowania nowych przedmiotów, choć osobiście preferuję niezawodny OLX):
- regału KALLAX - 199 zł
- 4 kółek KALLAX - 60 zł (lub jakichkolwiek innych dostępnych w sklepach budowlanych) 
- 2 nóg meblowych (ja kupiłam w Leroy Merlin) - 30 zł 
- blatu w wybranym wymiarze (u mnie 85x200 cm - znów Leroy Merlin) - ok. 40 zł 
- obrzeża do blatu w taśmie - 13 zł 
- dla co bardziej wymagających wkładu z dwoma szufladami KALLAX - 80 zł 

Wykonanie jest standardowo i przewidywalnie banalne: wszystko razem montujemy. Dla osób o mniej wprawnej ręce trudniejszym może okazać się przyklejenie za pomocą żelazka obrzeża do blatu, ale - obiecuję - to też łatwizna.


Teraz wystarczy ustawić wyspę na śmiercionośnym kablu, zapełnić ją talerzami, kubkami i miskami oraz cieszyć się z nowego nabytku, żywiąc nadzieję, że jednak długo u nas nie zagości, bo szybko „dorobimy się” wyspy z prawdziwego zdarzenia.



Mimo to wszystkim Wam polecam taki sposób na mobilną wyspę kuchenną, nie tylko jako chwilowe, ale i długotrwałe rozwiązanie. A może już macie i użytkujecie? Dajcie znać w komentarzach! 

18 komentarzy:

  1. Pomysł świetny :) sama mam wyspę i sprawdza się genialnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak, wyspa to świetna sprawa. Pod warunkiem, że ma się na nią miejsce ;-) Pozdrawiam! :)

      Usuń
  2. Wyspa na kółkach, super pomysł :) Kreatywni zawsze sobie poradzą w najgorszych warunkach!

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetny pomysł i jakże kreatywny, a wykonanie mistrzowskie. Dzięki temu macie wymarzoną wyspę, a do tego mobilną :)Super. Gratuluję :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękujemy:-) Mimo to muszę przyznać, że wyspa na kółkach jest z jednej strony praktyczna, a z drugiej nie. Plusów wymieniać nie muszę, ale jeśli chodzi o minusy, to moja jest o tyle lekka, że przy intensywniejszym krojeniu np. chleba, lubi sobie odjechać parę centymetrów (mimo posiadania hamulców) ;-)

      Usuń
  4. W jaki sposób wyspa jest mobilna jeśli nogi wspierające konstrukcję nie są na kółkach?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nogi nie są niezbędne, służą jedynie dodatkowej stabilizacji. Powodują, że oparcie się o wyspę jest bezpieczniejsze. Są ponadto minimalnie krótsze (dosłownie o milimetry), dzięki czemu wyspa swobodnie sunie po podłodze. Pozdrawiam ;-)

      Usuń
  5. Brawo za pomysłowość, wyszło świetnie!!! :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękujemy 😊jakoś trzeba sobie radzić, prawda? 😊

      Usuń
  6. Rewelacja! jestem pod wrażeniem! Szkoda że w mojej kuchni nawet na taką wyspę nie ma miejsca

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękujemy😍 Miło, że nasza praca się podoba 😊

      Usuń
  7. Cudowna :) wszystko pięknie poukładane, uporządkowane. Ład i harmonia, wspaniale :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Takie oryginalne pomysły to ja rozumiem.

    OdpowiedzUsuń