wtorek, 20 listopada 2018

#39 Stojak baby gym DIY


Po pierwsze nie jestem tym pomysłem ani trochę oryginalna, a po drugie sporo spóźniłam się z tym wpisem. H. Ma już przecież 10 miesięcy i jedyne, co go w tym stojaku interesuje, to zrywanie zawieszek i wieszanie się na nim, a aż tak stabilny, żeby robić sobie z niego podporę do stawiania pierwszych kroków, to on nie jest. Także jeśli Wasze maluszki dopiero zaczynają eksplorować świat i robią to najczęściej wyłącznie z pozycji horyzontalnej, to taki stojak gimnastyczny będzie jak znalazł.
A najlepiej weźcie się za jego zrobienie prędzej, kiedy dzieciaki siedzą sobie grzecznie w maminych brzuchach, bo projekt jest superłatwy do wykonania (jak wszystkie u nas na blogu), a potem możecie nie mieć czasu. Taki ekologiczny i składany (możecie go złożyć i postawić w kącie) stojak gimnastyczny można zrobić dosłownie w 15 minut.



Czego potrzeba? Prawie tego samego, czego do tipi, czyli:

- cztery kantówki
- okrągły kijek 
- sznur konopny 
- nietoksyczna farba w wybranym kolorze 
- zabawki: u mnie drewniane kulki, figury zwierząt i inne 
- sznurek lub wstążka do zawieszenia zabawek

dodatkowo: 

- brzeszczot lub wyrzynarka, 
- wiertarka z wiertłem do drewna o grubości drążka i sznura 

- papier ścierny


Aby powstała konstrukcja stojaka trzeba wywiercić w płaskich kantówkach otwory odpowiadające średnicy okrągłego drążka oraz otwory wystarczające do przeciągnięcia sznura. Sznur po zawiązaniu przypaliłam nieco zapalniczką, żeby uniknąć strzępienia i zostawiania „farfocli”. Jak widzicie, uprzednio pomalowałam kantówki błękitną farbą bezpieczną dla maluchów.



Zawieszki wykonałam sama z drewnianych elementów, które kupiłam lub zostały mi z innych zabawek. Nie skupiałam się nad kolejnością koralików dłużej niż 3 minuty, jak to zresztą u mnie bywa - najpierw robię, potem myślę. Nawlekłam je na sznurek - taki, który wykorzystuje się do montowania rolet rzymskich (bo mi został), ale można użyć jakiegokolwiek. Wywierciłam jeszcze najmniejszym wiertłem otwory odpowiadające ilości zawieszek i przewlekłam je, dekorując koralikami silikonowymi w pastelowych kolorach, których to zresztą też pierwotnie nie spodziewałam się wykorzystać, bo zupełnie zapomniałam, że je mam.



Na drążku wisiały nie tylko moje zawieszki, ale też jakiekolwiek zabawki, które wpadły mi w ręce, a akurat były przedmiotem zainteresowania syna, wówczas około trzy/czteromiesięcznego. 

Wiecie co? Kto nas śledzi, ten wie, że lubię wybierać dla dziecka przedmioty najlepszej jakości. Jakość niejednokrotnie idzie w parze z większą sumą pieniędzy, ale żeby gotowy kosztował 200, a nawet 400 zł, to mi się aż w głowie nie mieści. Za swój zapłaciłam nie więcej niż 40 zł łącznie z zawieszkami, a posłużył synowi na ledwo kilka miesięcy. Także do dzieła moi mili! 

Ps. Jak zrobiłam liść, pokażę w kolejnym poście.





1 komentarz:

  1. Super realizacja! Kreatywny pomysł na świetną zabawkę dla dziecka

    OdpowiedzUsuń