poniedziałek, 31 lipca 2017

#18 Szalona komoda z PRL-u


Wiecie już, że kochamy meble z PRL-u. W zasadzie kochamy wszystkie, które mają choć trochę lat i nie zostały zakupione przez nas w sklepie, a odkupione za grosze lub wyszperane z piwnicy czy strychu. Ale na samym wyszperaniu zabawa się nie kończy - trzeba przecież taki mebel udomowić.


Tutaj skarżyłam się, że skrzynia wojskowa nie sprawdzała się jako schowek na buty w przedpokoju i zamierzam przewieźć ją do salonu, by służyła jako stolik kawowy. I wiecie co? sprawdza się o niebo lepiej! Ale nie ma przecież prawdziwego przedpokoju bez szafki na buty. Od dawna marzyłam o starej komodzie, która wniesie trochę koloru do ciasnego korytarza. A że szperanie na OLX-ie uważam za świetną rozrywkę, bawiąc się odnalazłam ją - uchroniła się ze spalonego domu gdzieś w okolicach naszego miejsca zamieszkania. Była do niej nadstawka, ale nie przydałaby mi się do niczego. Był za to popularny stolik kawowy „Jamnik” w świetnym stanie. Mówię: „stolik w zamian za nadstawkę i bierzemy wszystko za stówkę”. „Dobra” - usłyszałam. No to dobra: płacimy, pakujemy i spadamy. No i pojechaliśmy, zakasaliśmy rękawy, a efekty pracy pokazujemy niżej. 


Meble z PRL-u mają to do siebie, że są pokryte politurą, które to cholerstwo nie chce zejść. Nie wystarczą prośby, błagania, zaklinania, samotne monologi w stronę biednego mebla, musi więc wkroczyć poważniejszy sprzęt. Z doświadczenia ze stołem wiemy, że sama szlifierka to zły wybór. Do akcji wkroczyła zatem opalarka, z pomocą której udało się - wcale nie bezboleśnie - usunąć tworzywo. Pozostałości wygładziliśmy za pomocą szlifierki oscylacyjnej z papierem o różnej gradacji, do uzyskania gładkiej, satynowej i matowej powierzchni. 


Taką „gołą” komodę odziałam nieco bejcą, by nadać jej mahoniowego koloru i uwydatnić cieszące oczy słoje. Przy szlifowaniu okazało się jednak, że mebel ma sporo ubytków - tych spowodowanych upływem czasu, jak i tych wynikłych z powodu naszej niewprawnej jeszcze w posługiwaniu się opalarką ręki. Pierwotnie plan pomalowania komody był inny, ale potrzeba zmusiła mnie do niezłego główkowania, planowania, rysowania symulacji i ruszania wyobraźni, czy to, co zamierzam zrobić, będzie się „jakoś” prezentowało. Gdy już rozum zatwierdził wstępnie podszepty wyobraźni, zabrałam się za oklejanie tak, by skazy na drewnie przykryła kolorowa farba, a nieuszkodzone drewno pozostało w niezmienionym stanie. Oklejanie taśmą to czynność wymagająca totalnej staranności - źle położona taśma to źle położona farba i brzydkie zacieki po jej odklejeniu. Podobnie taśma złej jakości daje efekt zacieków, jakkolwiek starannie byście jej nie dociskali. Nie szczędźcie zatem pieniędzy na dobrej jakości taśmę. Gdy już taśmy zostały przyklejone, nadeszła pora na najbardziej żmudny etap: malowanie. Ten był wyjątkowo żmudny, bo różne odcienie farby musiały być położone w sposób niezwykle przemyślany, a całe malowanie trwało dobrych kilkanaście dni. Pierwsza warstwa musiała wyschnąć, potem trzeba było wypełnić innym kolorem puste przestrzenie, ale wpierw należało przecież na nowo precyzyjnie wszystko okleić, i tak 2-3 razy, bo pierwsza warstwa farby nie była wystarczająco kryjąca. Ach, ale wybrałam sobie projekt… 






Wreszcie nadszedł czas, kiedy efekt krycia każdego z kolorów farby był zadowalający i można było przystąpić do konserwacji komody. Całość machnęłam bezbarwnym woskiem, polerując watą stalową 000. 



Na koniec dodałam uchwyty - posłużyły temu skórzane kawałki, które docięłam z dłuższego paska, zakupionego lata temu w jakimś sklepie dla rycerzy (tak, rycerzy - takich pozytywnych wariatów-pasjonatów, którzy przebierają się w średniowieczne stroje i walczą w widowiskowych bitwach). Do przymocowania pasków użyłam pinesek do tapicerki - trzymają się naprawdę konkretnie. 



 Et voilà! Komoda stanęła we wnęce w przedpokoju, mąż dostał polecenie dopasowania do jej wnętrza półek i teraz mieści całkiem sporo par butów😊







Podoba się? Zostaw komentarz! 😊😊

25 komentarzy:

  1. Ale pięknie odnowiona komoda! Lubie takie odnawianie starych przedmiotów :) Po co wyrzucać, skoro można mieć coś niepowtarzalnego? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się - zawsze dwa razy się zastanówmy, zanim coś wyrzucimy. Odrobina kreatywności i możemy mieć zupełnie niepowtarzalny przedmiot w domu. Dziękuję za pochwałę ;-)

      Usuń
  2. Świetny efekt końcowy! Trochę się trzeba napracować ale warto! Stworzyłaś jedyny, niepowtarzalny mebel. Możesz być dumna :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetny efekt końcowy! Trochę się trzeba napracować ale warto! Stworzyłaś jedyny, niepowtarzalny mebel. Możesz być dumna :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Dla takich efektów warto poświęcać kilka dni na ciężką pracę. Zresztą sama dobrze wiesz, jak to jest ;-) Pozdrawiam! :)

      Usuń
  4. Piękny mebel z duszą, nabrał wyrazu :). Uchwyty niebanalne !!! Bardzo mi się podoba twoja metamorfoza.

    OdpowiedzUsuń
  5. Super efekt końcowy, bardzo ładne zdjęcia. Po prostu wykonałaś kawał dobrej roboty :) Pozdrawiam i zachęcam do odwiedzenia mojego bloga :)
    Nerd Książkowy!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję <3 Dobrze, że moje wypociny podobają się nie tylko mnie samej :D Blog odwiedzony - chyba zostanę na dłużej ;-)

      Usuń
  6. Śliczna komoda.Świetny pomysł. :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie mój styl, ale ogólny pomysł i wykonanie - rewelacja! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiadomo - każdy ma swój gust i gust każdego jest wyjątkowy ;-) Dziękuję za słowa pochwały ;-)

      Usuń
  8. Genialne ! Dawno nie widziałam nic tak spektakularnego ! Jestem zachwycona pomysłem i wykonaniem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aaach, dziękuję! Jak widzisz nic trudnego, więc tylko trzeba zakasać rękawy i zrobić sobie swoją komodę ;-)

      Usuń
  9. Efekt wcale nie banalny. Super :)

    OdpowiedzUsuń
  10. WoooooW! Nie wierzę, doskonała robota, a efekt końcowy pozamiatał wszystko. Bardzo udała przeróbka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki! Nic tak nie cieszy człowieka jak możliwość ustawienia mebla zrobionego przez siebie w miejscu docelowym i ciągłe zawieszanie na nim oka ;-)

      Usuń
  11. Komada wygląda fantastycznie w nowej wersji :) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  12. Jest piękna i prezentuje się wspaniale!

    OdpowiedzUsuń
  13. fajnie było tutaj zajrzeć meega fajny blog - polecam ! :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Bardzo fajna komoda, czekam na fotki kanapy, dobrze kojarzę, że masz skandynawski model od Adriana Furniture?

    OdpowiedzUsuń
  15. Szalona i piękna. Super metamorfoza.

    OdpowiedzUsuń